Szanse, że amerykański, spadający satelita trafi w Polskę są praktycznie żadne. Jeszcze mniejsze są szanse – a po cichu liczył na to każdy – że trafi akurat w okolice Wiejskiej w Warszawie…
Niestety. Żadna siła kosmiczna nie przyjdzie nam z odsieczą. Żaden spadający satelita, choćby się w atmosferze rozpadł na 460 kawałków, nie zdoła przywrócić w Polsce normalności.
Życie jest zbyt krótkie, by przeczekać socjalizm. A kurpiowska dusza – zbyt niecierpliwa, by w milczeniu znosić dyktaturę ciemniaków. Pora więc zakasać rękawy. Strzeżcie się – Kurp powrócił!
Tagi: kurp, normalność, satelita, wiejska