Liberalizm liberalizmem, ale pieniądze skądś brać trzeba, więc znów rząd łakomym okiem zerka na środki zgromadzone na rachunkach OFE. Minister Jolanta Fedak wymyśliła, że – dla naszego dobra, oczywiście! – pomajstruje trochę przy drugim filarze, na którym opierają się emerytury milionów Polaków.
Po pierwsze, pieniądze, w drodze do kieszeni emeryta, miałyby przechodzić przez dziurawe kieszenie sklerotycznego ZUS-u. Po drugie, w ramach zapobiegania skutkom giełdowej bessy, zostaną funduszom narzucone pewne scenariusze inwestowania i struktury portfeli, czyli w praktyce przepisy ograniczą ich (i tak już bardzo skromną) gospodarczą inicjatywę. Po trzecie, żeby socjalistycznego placka ozdobić liberalną wisienką, rząd okaże liberalną łaskę i zezwoli funduszom, na inwestowanie za granicą nie pięciu, jak ma to miejsce teraz, ale nawet 10 procent aktywów!
Gdyby chcieć streścić plan reform w jednym zdaniu, to należałoby powiedzieć, że rząd chce położyć łapę na naszych pieniądzach, robiąc przy okazji kilka kosmetycznych poprawek w ramach zasłony dymnej. Tymczasem cała dyskusja nad strukturą drugiego filaru woła o pomstę do nieba. Jakim prawem rząd zmusza mnie do opłacania emerytalnych składek? Jakim prawem rząd zmusza potem firmę, której płacę, do takiego a nie innego inwestowania środków? I w końcu – jakim prawem ten rząd zabiera jej potem moje pieniądze??
Ktoś powie: państwo interweniuje, bo wstępne analizy pokazują, że emerytury z OFE będą głodowe. Ale – na litość Boską! – to właśnie to państwo wprowadziło restrykcyjne przepisy dla funduszy i obligatoryjność składek (tworząc oligopol), pokazało palcem kilka wąskich obszarów i wykluczyło swobodne inwestowanie środków (burząc ekonomiczną swobodę) i nieterminowo przekazuje środki (powodując realne straty). Jak to ktoś kiedyś podsumował socjalistów – “wyjęli sprężynę z zegarka i dziwią się, że przestał chodzić”…
28 luty 2008 o 2:39 pm
Przecież oni się nie dziwią. Oni dobrze to wiedzą. Dziwić się ma lud.
11 lipiec 2008 o 6:58 am
Sonet o rozmowie matki z synem
Mój synku o ZUS się potykasz
Niosąc ten grosz osatni wdowi
Nie mówisz, że ZUS się obłowi
Pracując dalej się borykasz
Mój synku, czy warto pracować?
Twoją pracę urząd roztrwoni
Na starość ZUS mnie nie obroni
Jak umrę, za co mnie pochować?
Koronę Tobie założyli
Zusowo na głowę dla trwogi
Jak byłeś chory, to szydzili
Gwoździe Ci potem powbijali
Mój syneczku w ręce i w nogi
Gdy chciałeś pić – octu Ci dali
Autor: Kurp z Puszczy Zielonej