Pozwolą bez pozwolenia?
W chwili obecnej, aby mężczyzna postawił dom, co - jak wiadomo - jest jednym z tradycyjnych warunków udowodnienia swej męskości, musi przejść biurokratyczną drogę przez mękę. Prawo budowlane stanowi odwrócenie zasady świętej własności prywatnej. O tym, co i jak mężczyzna zbuduje, decyduje nie on, ale urzędnik.
Nowy rząd chce to zmienić, opierając się na planach zagospodarowania przestrzennego, które decydowałyby, czy to, co stoi na danej działce, jest legalne, czy też nie.
Wśród czytelników “Gazety Prawnej” koncepcja taka wywołała zażartą dyskusję, w której demokratyczne stado baranów zaczęło beczeć, że legalizacja powszechnej samowoli budowlanej doprowadzi do ogólnonarodowej katastrofy i zdegeneruje nasze piękne miasta do rozpadających się slumsów. Kiedyś estetyki i trwałości budynku pilnował właściciel, majster i Pan Bóg. Dziś robią to do spółki urzędnicy, posłowie, inspektorzy i ubezpieczyciele. Jak ktoś chce zobaczyć różnicę, niech przejdzie się najpierw po starej kurpiowskiej wiosce albo toruńskiej starówce, a potem niech przejedzie na blokowiska toruńskiego Rubinkowa…
Jak w ogóle można walczyć o wolność w kraju, w którym nawet wtedy, kiedy władza chce nam kawałek swobody odstąpić, lud zaczyna krzyczeć, że tej wolności nie chce?! Bo przecież bez pobłogosławienia biurokratycznym stempelkiem dom się ani chybi rozsypie…
Tagi: biurokracja, dom, pozwolenie, samowola, wolność
28 luty 2008 @ 2:35 pm
Po mamy władze ludu. Demokracja kwitnie i rządzi WIĘKSZOŚĆ.
A nie każdy rządzi sobą. Koniec jest pewny - upadek cywilizacji