Ogon zamerdał psem

Platforma ogłosiła, że odpuszcza sobie jedno ze swoich sztandarowych haseł wyborczych i nie zamierza forsować jednomandatowych okręgów wyborczych. I ta decyzja jest - paradoksalnie - najlepszym dowodem na to, jak bardzo Polska potrzebuje takiej reformy!

Nie jestem entuzjastą demokracji jako takiej i szczerze wątpię, by ordynacja większościowa fundamentalnie podniosła jakość życia politycznego w naszym kraju. Tam, gdzie za sprawy państwa odpowiada kilkuset rozwrzeszczanych wybrańców ludu, nie może dziać się dobrze. Nie sposób jednak zaprzeczyć, że mechanizm wyboru posłów jest ważny, a demokracja może być zła lub gorsza.

Ordynacja większościowa ma tę ważną zaletę, że wprowadza do polityki demokratycznej odpowiedzialność za podejmowane decyzje. Po pierwsze: wyborcy głosujący w JOW-ach, wybierają konkretne osoby, więc politycznym miernotom trudniej skryć się za partyjnym szyldem. Po drugie: ordynacja większościowa sprzyja kreowaniu systemu dwupartyjnego, w którym zwycięska partia może samodzielnie rządzić i tym samym ponosić całościową odpowiedzialność za stan państwa.

Obecny Sejm wybrany został w fatalnej ordynacji proporcjonalnej. Skutki najlepiej widać w koalicji PO z PSL-em, czyli politycznym romansie wody z ogniem. Dla dobra tegoż romansu 209 posłów Platfomy zrezygnowało z realizacji obietnic, które w ubiegłym roku składali wyborcom. Wszystko dla garstki 31 ludowców, którzy - ani chybi - wystraszyli się o swoje stołki i postanowili JOW-y zawetować.

Patrząc na pospieszne zwijanie wyborczych sztandarów, polski wyborca mógł podziwiać rzadki polityczny fenomen - ogon merdający psem. Kto ów fenomen przegapił, nie ma powodów do zmartwień - ordynacja proporcjonalna przetrwała, więc mamy gwarancję, że w polskiej demokracji nie raz jeszcze będziemy świadkami rzeczy, o których nie śniło się filozofom.

Tagi: , , , , , , , , , ,

Napisz odpowiedź