Unia kontra oscypki

Unia Europejska wyświadczyła góralom niedźwiedzią przysługę. Wydumała tak troskliwe przepisy chroniące podhalańskie wyroby, że tylko patrzeć, jak tradycyjny oscypek odejdzie w zapomnienie.

Polska Agencja Prasowa doniosła, że na całym Podhalu tylko jeden baca produkuje legalne oscypki. On jeden ukończył biurokratyczny maraton i zdobył unijny certyfikat, pozwalający mu na produkcję podhalańskiego sera. Cała reszta poległa lub ciągle grzęźnie wśród skomplikowanych, absurdalnych przepisów. Żeby mieć z czego żyć, sprzedają “uscypki”, “scypki”, “gołki” i “kozie” - sery o nieco innych kształtach i wadze, a identycznym smaku. Bogu dziękować, że polska fantazja w niczym nie ustępuje legislacyjnym wymysłom Unii Europejskiej! Dzięki niej górale chronią się przed drakońskimi karami (nawet 50 tysięcy złotych grzywny!), jakie grożą za sprzedaż oscypka niepobłogosławionego przez Unię.

Oscypkowe rozporządzenie

Tym, których dziwi opieszałość górali w kwestii certyfikowania serów, polecam lekturę Rozporządzenia ministra rolnictwa i rozwoju wsi w sprawie wymagań weterynaryjnych przy produkcji i dla produktów mlecznych o tradycyjnym charakterze. Akt prawny wszedł w życie w 2004 roku, a jego treść dowodzi, że unijny duch panuje w Polsce już od dobrych paru lat. Minister, z podziwu godną starannością, obwarował przepisami każdy etap produkcji oscypka (i nie tylko). By uniknąć szkodliwej wolnoamerykanki, rozpoczął od definicji pojęć i podzielił bacówki, w których wytwarza się sery, na “obiekty pasterskie” i “pomieszczenia produkcyjne”. Następnie postawił bacówkom surowe wymogi, domagając się m.in., by “ściany, podłogi, sufity i drzwi” były wykonane “z materiałów nienasiąkliwych, nieprzepuszczalnych, łatwych do mycia i odkażania” - w praktyce oznacza to chyba rozbiórkę drewnianych bacówek, bo wyłożyć ich kafelkami raczej nie sposób.

W trosce o nasze zdrowie, minister zadbał też o higienę bacy. Rozporządzenie z całą surowością stwierdza, że baca powinien “mieć paznokcie krótko obcięte i niepomalowane” (proszę Państwa, to nie żart, to §15 Rozporządzenia i niech drży przed każącą ręką sprawiedliwości baca, który paznokcie maluje!). Nie może też baca “nosić biżuterii i zegarków”, że nie wspomnę o pluciu, paleniu tytoniu oraz żuciu gumy! Tego wszystkiego, z całą powagą i surowością, zabraniają przepisy Rzeczypospolitej.

Zatroszczywszy się o higienę bacy, prawodawca szczegółowo opisał proporcje, w jakich powinny być produkowane wyroby “z mleka owczego lub owczo-krowiego” (nie wyjaśnił tylko od jakiego zwierzęcia pochodzi mleko “owczo-krowie”). Przysłowie mówi co prawda “nie ucz księdza pacierza”, ale przysłowia nie dotyczą ministrów rolnictwa, którzy, jak wiadomo, lepiej niż baca wiedzą, jak robić oscypki. Wszechwiedzący prawodawca pochylił się też nad kwestią odkażania narzędzi, którego dokonać należy w wodzie o temperaturze “co najmniej 82°C” - i biada bacy, którego sanepid przydybie z garnuszkiem wody o nieunijnej temperaturze 81°C!

Góralu, mi Ciebie żal

Gdyby nawet dnia pewnego poczciwy góral postanowił się zalegalizować i zapoznać się z wyżej wyśmianym rozporządzeniem, winien zwrócić uwagę na liczne odwołania zawarte do innych, nie mniej ważnych aktów prawnych. Wszak każdy, kto wyrabia oscypki, musi też używać unijnej wody (patrz: rozporządzenie “w sprawie wymagań dotyczących jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi”) i unijnego mleka (rozporządzenie “w sprawie wymagań weterynaryjnych dla mleka”, obowiązkowo wraz załącznikiem “wymagania mikrobiologiczne dla produktów mlecznych”!), posiadać stosowne orzeczenie lekarskie (ustawa “o chorobach zakaźnych i zakażeniach”) i zawijać wyroby tylko w unijne opakowania (rozporządzenie “o materiałach i wyrobach przeznaczonych do kontaktu z żywnością”).

Na litość Boską! Co w tym dziwnego, że tak niewielu baców certyfikuje oscypki? Kto by chciał jeść sery z bacówki, po której kręciła się inspekcja weterynaryjna, sanepid i urzędnicy Unii Europejskiej? Kto by chciał jeść oscypka, którego wcześniej organoleptycznie skontrolowała Państwowej Inspekcja Handlowa??

W ten oto sposób, otoczony zasiekami z unijnych przepisów, dogorywa oscypek, a na jego miejsce powstają cypki, scypki i uscypki. Komisja Europejska zaś, tak zatroskana o dobro produktów regionalnych, może powtórzyć za Wiktorem Czernomyrdinem: Cóż, chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zawsze.

[opublikowana fotografia autorstwa Reytana pochodzi z serwisu Wikipedia]

Tagi: , , , , , , , , ,

Jedna odpowiedź do “Unia kontra oscypki”

  1. Andrzej mówi:

    zakaz wyrobu oscypków przez baców z pomalowanymi paznokciami to oczywista dyskryminacja baców z LGBT. ;-P To ochydne promowanie polskiego moheryzmu! ;-P
    Nie rozumiem jak UE mogła pozowolić na takie homofobiczne chwyty w swoich OFICJALNYCH DOKUMENTACH!!! ;-P
    zwłaszcza niepokoi mnie i głeboko oburza że sprawą nie zajęli się jeszcze biedroń i rzecznik praw obywatelskich!!!! ;-P

Napisz odpowiedź