Polska biurokracja jest bliska odkrycia tajemnicy perpetuum mobile. Zabiera nam pieniądze, z ich pomocą coś psuje, a potem każe sobie płacić za to, że to naprawia!
Kilka dni temu przez media przemknęła wiadomość, że krakowskie sieci taksówkarskie planują podwyżki cen. Kto choć trochę orientuje się w prawie i choć czasem bywa na stacji paliw, dobrze wie, jaka jest tych podwyżek przyczyna. Natomiast nie wie tego Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który wszczął postępowanie wyjaśniające, podejrzewając nielegalną zmowę przedsiębiorców.
Na litość Boską! Czy biurokratyczny przewód pokarmowy jest już tak długi, że urzędnicy z UOKiK naprawdę nie wiedzą, że to ich koledzy po fachu zepsuli rynek taksówkarski? Od kilku lat, aby zostać taksówkarzem, trzeba zdać egzamin, a następnie ubiegać się o specjalną licencję (i – oczywiście – zapłacić za jej wydanie). W samej stolicy od dwóch lat na licencję taksówkarza czeka 2 tysiące osób, które zdołały już spełnić absurdalne kryteria i kolejne dziesiątki tysięcy tych, których nie stać na egzamin, licencje, łapówki i opłaty.
Oznacza to, ni miej, ni więcej, że z jednej strony polskiego domu wariatów zatrzaśnięto drzwi przed nosem ludziom, którzy chętnie wytoczyliby taksówkarzom konkurencję, zbili ceny i podnieśli jakość usług, a z drugiej strony wariatkowa urzędnicy zachodzą w głowę czemuż to nikt przez te zatrzaśnięte drzwi nie wchodzi. Czy mieści się Państwu w głowie, ile trzeba obłudy lub głupoty, by jedną ręką zepsuć rynkowy mechanizm, a drugą próbować go naprawić? Jak można jednocześnie reglamentować dostęp do rynku, a potem dziwić się, że spadająca podaż spowodowała wzrost cen?!
Doprawdy, nie mam bladego pojęcia, czy to dzieło geniuszu czy kompletnej głupoty, ale jestem pewien, że idea bliźniaczych urzędów (jeden psuje, drugi naprawia) z pewnością znajdzie wielu naśladowców. W końcu Rzeczpospolita niejedno już zepsuła – więc i jest spore pole do popisu przy naprawianiu. Co by tu jeszcze spieprzyć, panowie? Co by tu jeszcze spieprzyć?…
Tagi: absurdy, biurokracja, konkurencja, licencja, reglamentacja, rynek, taksówka, taksówkarz, taxi, UOKiK
4 lipiec 2008 o 2:50 pm
male pytanie: czy biurokraci ta druga reka rzeczywiscie cos naprawiaja lub chociazby probuja bo z tego co widze to raczej nakladaja tylko wysokie kary za probe monopolizacji. czyli jedna reka zamykaja drzwi a druga nakladajac kary trzepia niezla kase nabijajac sobie kabze na luzie i bez wysilku. sam zysk dla nich!
4 lipiec 2008 o 8:28 pm
Obawiam się, że trafiła Pani w sedno
Ta naprawiająca ręka, wykorzystana tu na potrzeby paradoksu, jest w praktyce równie pomocna, jak ta reglamentująca (dla naszego dobra, oczywiście)…
6 lipiec 2008 o 9:02 am
Sonet o rozmowie matki z synem
Mój synku o ZUS się potykasz
Niosąc ten grosz osatni wdowi
Nie mówisz, że ZUS się obłowi
Pracując dalej się borykasz
Mój synku, czy warto pracować?
Twoją pracę urząd roztrwoni
Na starość ZUS mnie nie obroni
Jak umrę, za co mnie pochować?
Koronę Tobie założyli
Zusowo na głowę dla trwogi
Jak byłeś chory, to szydzili
Gwoździe Ci potem powbijali
Mój syneczku w ręce i w nogi
Gdy chciałeś pić – octu Ci dali
Autor: Kurp z Puszczy Zielonej
6 lipiec 2008 o 9:05 am
Sonet o prawie kurpiowskim
Prawo w Puszczy Kurpiowskiej zapisano
Ale zwyczajem tu było od dawna
Wspólnota na Kurpiach nie chciała bagna
A za złodziejstwo surowo karano
Puszczoni swoich chat nie zamykali
Bo dobra sąsiedzkie dla nich wartością
A wolność była codzienną świętością
Chociaż lud ten Kurpiami nazywali
Dziś mamy prawo na lepszym papierze
Wiele w nim słów o równości, wolności
Domy zaperte i nasze ktoś bierze
Wstańcie Puszczoni z borów kurpiowskich
Pokażcie respekt dla każdej własności
Nauczcie przestrzegać również Praw Boskich
Autor: Kurp z Puszczy Zielonej
10 lipiec 2008 o 6:44 pm
ladne wiersze. pozdrawiam