Skrzypacz mógłby sobie żyć wśród ludzi, mieć w domu prąd, wodę z kranu. Ale on wczepił pazurami leśną głusz i ani myśli ustępować usiłującym go stamtąd wyrugować urzędnikom. Ci, chcąc złamać niepokornego chłopa, nie podłączają mu prądu, zburzyli zapewniający jedyną możność kontaktu ze światem mostek, grożą odebraniem córki.
Na Onet.pl bardzo ciekawy reportaż o wolnym człowieku, na którego uwzięła się horda urzędników. Tym, którzy chcieliby Panu Skrzypaczowi pomóc, zachęcam…
Tym, którzy chcieliby Panu Skrzypaczowi pomóc, zachęcam do przeczytania tekstu, a następnie podzielenia się swoją opinią z Urzędem Gminy Bojanów – ugboj@pro.onet.pl. My z Żonką ujęliśmy to w ten sposób:
Szanowni Państwo,
Z reportażu opublikowanego w serwisie Onet.pl dowiedziałem się o niedoli Pana Władysława Skrzypacza, którego Państwo – trudno użyć tu innego sformułowania – prześladujecie. Jeśli niedostatek wyobraźni i pospolite urzędnicze lenistwo uniemożliwiają Wam budowę kawałka elementarnej infrastruktury w postaci mostu, to miejcie chociaż tyle przyzwoitości, żeby zadowolić się marnotrawieniem społecznych funduszy w zaciszu Waszych urzędniczych gabinetów i nie niszczcie tego, co mieszkańcy Burdzów sami zbudowali, a co dla Was – jakże by inaczej – okazało się niemożliwe. Z kolei próby wywłaszczenia Pana Skrzypacza albo odebrania mu praw do opieki nad córką to już podłość, której nie usprawiedliwia nawet zakuty łeb prowincjonalnego urzędnika. Jeśli nie potraficie pomóc, to – na litość Boską! – przynajmniej nie przeszkadzajcie!
Z poważaniem,
Krzysztof i Magdalena Pochmara
Tagi: biurokracja, las, urzędnik, wolność