Posty oznaczone jako ‘szpitale’

Reforma bez znieczulenia

10 październik 2008

Pani minister Kopacz uchyliła nam rąbka tajemnicy i znamy już jej genialny plan uzdrowienia służby zdrowia przez wykończenie pacjentów!

Jak doniósł “Dziennik”, “budżetu państwa nie stać na to, by zapewnić Polkom darmowe znieczulenie przy porodzie. Poród to fizjologia i tak nas, kobiety, stworzyła natura, że pewne rzeczy powinny się odbywać jej siłami – mówi minister zdrowia Ewa Kopacz”. Polki rodzić więc będą w bólach, bo Polska nie ma ani wystarczającej ilości anestezjologów, ani pieniędzy dla nich.

Z jakiegoś powodu media i ekspertów oświadczenie to oburzyło. Tymczasem ta decyzja jest znaczącym krokiem w kierunku uzdrowienia polskiej służby zdrowia! Pani Kopacz wkroczyła właśnie na ścieżkę ostatecznej reformy, która definitywnie rozwiąże wszystkie problemy. Po odtrąbieniu sukcesu na polu bezznieczuleniowych porodów, znieczulenie zostanie – tylko patrzeć – stopniowo wyeliminowane z kolejnych zabiegów i operacji (że boli? kochani, nie przesadzajmy! przecież tak nas stworzyła natura!). To powinno skutecznie skrócić kolejki i zmniejszyć apetyty pacjentów na usługi medyczne.

(więcej…)

Orędzie za, a nawet przeciw

8 październik 2008

Prezydent Kaczyński postanowił poszczuć gniewem ludu pomysłodawców prywatyzacji szpitali. Wygłosił płomienne orędzie – uporządkowane w formie i niewiarygodnie zakręcone w treści.

Prezydencka diagnoza stanu faktycznego, zdaje się przystawać do rzeczywistości – Kaczyński przyznaje, że “mamy prawo być niezadowoleni z tego, jak od wielu już lat funkcjonuje system opieki zdrowotnej”. Można mieć tylko wątpliwości co do słowa “funkcjonuje”, którego – moim skromnym zdaniem – użyto nieco na wyrost…

(więcej…)

Prywatyzacja po polsku

27 luty 2008

Pani minister Ewa Kopacz udzieliła wywiadu, który wywołał burzę. Stwierdziła, że Polsce potrzebna jest prywatyzacja szpitali, a o przetrwaniu bądź bankructwie konkretnych placówek powinni decydować pacjenci. Pani Kopacz nie odkryła Ameryki. Powiedziała rzecz oczywistą dla każdego człowieka, który ma choćby mgliste pojęcie o funkcjonowaniu państwa i gospodarki. Sęk w tym, że powiedziała to w samym sercu domu wariatów, a do tego trzeba nie lada odwagi. I tu należy się jej uznanie.

Natomiast z łatwością potrafię sobie wyobrazić, jak ta prywatyzacja wyglądałaby, gdyby w ogóle weszła w życie. To trochę jak z ciasteczkiem. Najpierw jest po prostu ciasteczko. Potem ciasteczko przechodzi kolejno przez trzewia demokratycznego prawodawstwa – komisje, podkomisje, sejm, senat, prezydenta i ministerstwo. Co powstaje na końcu każdych trzewi – wiadomo.

Prywatyzacja może więc i będzie. Z tym, że – jak znam Rzeczpospolitą – szpitale sprzeda się po kryjomu i na podejrzanych zasadach; składki będą obowiązkowe i w wysokości wziętej z kosmosu; wszystkie pieniądze będą trafiały do ZUS-owskiego gara, z którego wedle własnego widzimisię państwo będzie je rozdzielać między prywatne placówki; przepisów, zakazów i nakazów będzie tyle, że żaden mechanizm rynkowy nie będzie miał prawa zadziałać. A za parę lat pojawią się pierwsze głosy, że do niczego ten kapitalizm i trzeba służbę zdrowia upaństwowić. Summa summarum normalności będziemy mieli akurat tyle, ile zostało z tego ciasteczka.