Unia Europejska wyświadczyła góralom niedźwiedzią przysługę. Wydumała tak troskliwe przepisy chroniące podhalańskie wyroby, że tylko patrzeć, jak tradycyjny oscypek odejdzie w zapomnienie.
Polska Agencja Prasowa doniosła, że na całym Podhalu tylko jeden baca produkuje legalne oscypki. On jeden ukończył biurokratyczny maraton i zdobył unijny certyfikat, pozwalający mu na produkcję podhalańskiego sera. Cała reszta poległa lub ciągle grzęźnie wśród skomplikowanych, absurdalnych przepisów. Żeby mieć z czego żyć, sprzedają “uscypki”, “scypki”, “gołki” i “kozie” – sery o nieco innych kształtach i wadze, a identycznym smaku. Bogu dziękować, że polska fantazja w niczym nie ustępuje legislacyjnym wymysłom Unii Europejskiej! Dzięki niej górale chronią się przed drakońskimi karami (nawet 50 tysięcy złotych grzywny!), jakie grożą za sprzedaż oscypka niepobłogosławionego przez Unię.
